Bajeczki Bajeczki Bajeczki Bajeczki Bajeczki


Lisie rządy


W pięknej krainie, nie tak daleko,
Mieszkało stado owiec nad rzeką.
Były tych owiec grube tysiące,
Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
Owce zrobiły krótką naradę
I ustaliły - wybiorą radę.
Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
Owcę, która ma więcej rozumu ?
Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
By spośród siebie wybrać umiały.
Lecz na to zjawił się lis przekora,
Co wracał z kurą w worku, ze dwora.
To prawda, rzecze, trudna jest sprawa,
Rządzić owcami, to nie zabawa.
Wy macie rację w waszych poglądach,
Lecz kto z was owce, zna się na rządach ?
Tak sobie myślę, że mimo chęci,
Mógłbym się dla was owce, poświęcić.
Wszystkie mnie znacie jak swego brata,
Wprawdzie, przyznaję, że kradłem lata,
Lecz teraz z wami, wszystko się zmieni,
Dobrobyt stworzę wam do jesieni.
Jestem przebiegły, mam doświadczenie,
Przede mną zmyka wszelkie stworzenie.
Mimo, że różne poglądy mamy,
Jakoś się przecież wnet dogadamy.
I choć czerwonym od stóp do głowy,
Nie będę dla was zbytnio surowy.
A że głupocie nikt nie da rady,
Owce wybrały lisa do rady.
Lis zaraz wezwał swoją rodzinę,
Rząd skompletował w jedną godzinę.
Za radą swojej przebiegłej matki,
Wkrótce nałożył owcom podatki.
Potem wprowadził nowe ustawy,
Ile owieczka skubać ma trawy.
I co dzień mówił - wszyscy widzimy,
Że dziś z kryzysu wciąż wychodzimy.
Snuł przed owcami plany dalekie,
Będzie to państwo płynące mlekiem.
Lecz owce ciągle wołały - trawy,
Na co nam mleko, na co ustawy.
Przed rządem lisa lepiej nam było,
Miałyśmy trawę i było miło.
Lecz lis nie zważał na to gadanie.
Miał swoje plany i liczył na nie.
Sowa hukała często na owce,
Lis wyprowadzi was na manowce.
Lecz owce, mimo wielkiego tłumu,
Nie miały wcale swego rozumu.
Mimo, że chudły, futra traciły,
Lecz lisa z rządów nie wyrzuciły.
Wnet lis na pomysł wpadł z doradcami,
Że lepiej złączyć kraj z tygrysami.
Tygrysy żyją przecież w dostatku,
Więc owcom lepiej będzie w ich światku.
Tygrysy mają piękne budowle,
I dla swych potrzeb jadła hodowle.
Że lis tak rządził nikt się nie dziwi,
Bo lis i tygrys mięsem się żywi.
W niedługim czasie lis sprzedał państwo,
Wmawiając owcom wciąż swe cygaństwo.
Zniknęły łąki, zniknęły stawy,
I pozostały już resztki trawy.
Owce płakały rzewnymi łzami,
Powiedz nam lisie, co będzie z nami.
Lecz lis rzekł na to na pocieszenie,
Wszak nad tym myślę wciąż niestrudzenie.
Wkrótce powstaną fabryki nowe,
W nich zakupicie jadło gotowe.
Powstanie wiele nowych budowli,
Fabryk i sklepów, mięsa hodowli.
I zamiast płakać i lamentować,
Co setna będzie mogła pracować.
Co będzie z resztą owiec narodu,
Przecież umierać będzie wciąż z głodu.
Lecz lisa wcale to nie ruszało.
Miał swych problemów przecież niemało,
Bo się rozrosła lisia rodzina,
Każdy zaś krewniak się dopomina,
By w państwie owiec mieć stanowisko.
To dla pokoleń załatwia wszystko.
Natychmiast będą nowe kurniki,
Na ciotkę, wujka, własne fabryki.
Można zbudować po pięć nor nowych,
I sprawić sobie sto futer zdrowych.
Co będzie dalej z owczą rodziną,
Wnet czas pokaże, lata upłyną.
Lecz mnie się zdaje, że tak się stanie,
Że owiec prawie nic nie zostanie.
Zapewne tylko owce niektóre,
Wpadną na pomysł i w lisią skórę,
Zamienią swoje owieczek futro,
By już za lisa uchodzić jutro.
Ci co nie zrzekną się swych poglądów,
Nie mają miejsca wśród lisa rządów.
Lecz owcze państwo za to wciąż rośnie
Choć bez owieczek, powiem żałośnie.
Gdy tak rozmyślam, to widzi mi się,
Że uczą czegoś te rządy lisie.
Wkrótce też drugą rzecz wymyśliłem,
Że nie nauczy się nikt na siłę.

Na koniec powiem wam między nami,
Byście nie byli czasem owcami,
By was nadeszła refleksji chwilka,
Nim wybierzecie lisa czy wilka.
Wszak lepiej skromnie i bez rozmachu,
Mieć rządy własne, miast iść do piachu.

Jacek Paryła


Bajeczki Bajeczki Bajeczki Bajeczki Bajeczki


Poprzedni wiersz *Spis wierszy* Następny wiersz